niedziela, 14 lipca 2013

Czytelnia M. - "Na straganie" - Jan Brzechwa. Wydawnictwo Publicat

Gdy już nasycimy oczy zaawansowanymi wzorniczo, nowatorskimi i nagradzanymi na międzynarodowych konkursach książkami dla dzieci (które nota bene bardzo lubimy - np.  albo ) fajnie jest czasem poczytać z maluchem coś klasycznego. Z tą klasyką to będzie dosłownie - no bo przecież Brzechwa w tytule, ale mam też na myśli styl i oprawę graficzną pozycji "Na straganie" z wydawnictwa Publicat. Ilustracje są tutaj niby proste i całkowicie zwyczajne, ale jednak czymś mnie ta książeczka ujęła, że bez wielkiego zastanowienia kupiłam ją kiedyś Młodemu w Empiku.


Może chodzi o to, że "Na straganie" był jednym z moich ulubionych wierszyków w dzieciństwie? Od wczesnych lat życia przejawiałam wielką miłość do żywności i moje ulubione wierszyki ("Entliczek, pentliczek") lub piosenki ("Ogórek, ogórek") trzymały się zaskakująco blisko tematów kulinarnych. Hmm, nigdy wcześniej o tym nie myślałam, ale faktycznie tak było! A może po prostu polubiłam te łagodne i lekko rozmyte - niczym obrazy - ilustracje warzyw na straganie?

Dużym atutem książeczki są kolory - nie krzykliwe i pstrokate, jak w większości dziecięcych czytadeł, ale nasycone, głębokie, a mimo to delikatne. Dynia ma kolor dyniowy, a szczypiorek szczypiorkowy - tak, jak być powinno. Warzywa - poza cechami antropomorficznymi (buźki oczywiście muszą być:) są namalowane realistycznie, dzięki temu dziecko łatwo może skojarzyć jedzonko znane z własnego talerza z tym na rysunku.


Od jakiegoś czasu zauważyłam, że mój syn sięga po "Na straganie" wyraźnie częściej, ba - on "czyta" tą książeczkę w zasadzie codziennie. Myślę, że jest to spowodowane tym, że maluch robi się coraz większym ekspertem w dziedzinie warzyw, więc obrazki przestają być dla niego abstrakcją. Chętnie pokazuje pomidora i pęczek marchwi. Czasem zapyta o kalarepkę, albo seler. Nie może jeszcze skojarzyć, że te małe zielone kulki to ten sam groszek, który turla mu się czasem po talerzu (albo częściej po podłodze), ale wszystko w swoim czasie. Pamiętajmy, że mówimy o chłopczyku 13 - miesięcznym.


Maluch bardzo lubi stronę z burakami i cebulą, chociaż wciąż mu się myli, co jest co:) I znów - czy zwróciliście uwagę na ten pięknie osiągnięty malarsko buraczkowy kolor? Sztuka wysoka, po prostu:)


Podobają się retro płaszczyki i siatki na zakupy na ostatniej stronie książki - przywodzą na myśl jakiś nieokreślony klimat przeszłości. Cała twórczość Brzechwy jest zresztą przesiąknięta tym klimatem - jakby nie było tworzył głównie w pierwszej połowie dwudziestego wieku, trochę lat już te wierszyki mają.


Książeczka jest z gatunku dziecioodpornych - ma kartonowe strony, a nawet zaokrąglone rogi. Została wydana przez Publicat S.A., a za ilustracje odpowiedzialna jest Marta Kurczewska. Przypuszczam, że ksiażka jest przeznaczona dla starszych dzieci, jednak maluchy powyżej roku mogą się nią z powodzeniem zainteresować. Uwaga: skutkiem ubocznym czytania jest ciągłe odpowiadanie na pytanie "A co to?". Wygląda na to, że Młody codziennie chce utrwalać dopiero co zdobytą wiedzę z zakresu warzyw:))

Pozostałe nasze literackie inspiracje znajdziecie 


11 komentarzy:

  1. Świetne te ilustracje! Mamy ten wiersz, ale w innym wydaniu.

    OdpowiedzUsuń
  2. Kolory naprawdę rewelacja. Nie mogę się doczekać aż moja Gabi będzie czytała takie cudeńka :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. jeszcze troszkę musisz poczekać, my zaczęliśmy "czytać" w ósmym miesiącu:)

      Usuń
  3. Ogromny plus za taką literaturę dla Malucha :)

    OdpowiedzUsuń
  4. O, czyżbym widziała jedną z naszych ulubionych książek?! Maja czyta ją niemal codziennie i jej ulubionym fragmentem jest właśnie strona z "bujakiem". Zawsze przy niej śmiesznie zatyka nos i pokazuje palcem na cebulę. A na kapustę woła "pusta". Śmiechu mamy przy niej co nie miara :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ach, kiedy mój synek będzie mówił 'bujak' :))) Maja jest przesłodka, już sobie wyobrażam jak fajnie się bawi przy tej książeczce:))

      Usuń
  5. Muszę nabyć dla młodej jakieś pierwsze książeczki. Dziś nawet buszowałam na straganie bajko-wyprzedażowym. Te wierszo-bajki to podstawa! Póki co pokazuje małej obrazki i cieszę się, że zaczyna na nie reagować (choć pewnie głownie na kolory). Super, że takie bajki mu czytasz!!

    OdpowiedzUsuń
  6. Piękne wydanie:) U nas od wielu miesięcy króluje Brzechwa i Tuwim:))

    OdpowiedzUsuń
  7. świetne ilustracje
    mój "stragan" z dzieciństwa był wielce ponury, ale i tak lubiłam

    OdpowiedzUsuń

Dziękuję za komentarz :))